W języku polskim mamy sporo odniesień do serca jako wyjątkowego organu ludzkiego ciała. Ta wyjątkowość polega na tym, że serce w myśleniu ludzi to coś więcej niż tylko pompa ssąco-tłocząca układu krwionośnego organizmu człowieka. To również siedlisko uczuć i emocji – zarówno dobrych jak i złych.
Kiedy ktoś został bardzo skrzywdzony i cierpi, mówimy, że ma skrwawione serce lub że serce mu pęka. Jeśli człowiek ma czyste intencje i sumienie, to wszystko robi z lekkim sercem. Gdy zaś musi coś zrobić wbrew sobie i z wielkim żalem, robi to z ciężkim sercem. Człowiek szczery i wspaniałomyślny ma złote serce i otwiera je dla innych. Kiedy natomiast sprawa z początku trudna znajdzie pozytywne rozwiązanie, mówimy, że komuś kamień spadł z serca.
Taka moralna i emocjonalna symbolika serca obecna w języku polskim ma swój początek w religii starożytnego Egiptu, w micie o Ozyrysie, jednym z najważniejszych bogów egipskiego panteonu.
Ozyrys był bogiem symbolizującym dobro i harmonię w świecie przyrody. W obronie swojej pozycji musiał stoczyć walkę ze swym bratem, bogiem Setem, zazdrosnym o jego popularność, symbolizującym siły destrukcji. Set, używając podstępu, zabił Ozyrysa, a potem, by ukryć zbrodnię, pociął jego ciało na 14 części i rozrzucił po całym Egipcie.
Set był pewny, że teraz on przejmie władzę nad światem, jednak na jego drodze stanęła Izyda, ich siostra i jednocześnie żona Ozyrysa. Dalsza część tej opowieści to historia o sile miłości bogini do ukochanego Ozyrysa, z którego śmiercią nie chciała się pogodzić. Zrozpaczona Izyda wędrowała po całym kraju w poszukiwaniu zaginionego męża. Kiedy odkryła prawdę o jego losie, postanowiła przywrócić go do życia dzięki pomocy i magii bogini Neftydy.
Odnalazła wszystkie kawałki ciała Ozyrysa z wyjątkiem jego penisa, który wpadł do Nilu i nie udało się go odzyskać. Na powrót scaliła te fragmenty w jedno ciało i jako ptak drapieżny spadła na niego z wysokości, przekazując mu w ten sposób część swego życia. Ozyrys nie tylko ożył, ale w tym nowym wcieleniu spłodził z Izydą syna – Horusa. W przyszłości stanie się on jego mścicielem i po długiej walce pokona Seta.
Ozyrys po swoim cudownym zmartwychwstaniu nie może już jednak wrócić na ziemię, dlatego zaczyna panować w świecie podziemnym. I od jego wyroku zależy teraz, czy dusze zmarłych Egipcjan będą dalej żyły w krainie wiecznej szczęśliwości, w kraju nazywanym Polem Trzcin lub Polem Jaru.
Ozyrys był bogiem, od którego zależały też wylewy Nilu. Corocznie przypływy i odpływy rzeki utożsamiano z historią jego śmierci i zmartwychwstania. Nic dziwnego więc, że w pierwszych wiekach chrześcijaństwa zaczęto utożsamiać Jezusa z Ozyrysem, zwłaszcza że obchody ku czci zmartwychwstania obu bogów organizowano w podobnym czasie – na wiosnę.
Sąd Ozyrysa to kluczowa opowieść religii starożytnego Egiptu. Przed obliczem tego boga musieli stanąć wszyscy Egipcjanie po swojej śmierci. Aby odrodzić się do nowego życia, potrzebne były pozytywny wyrok sądu Ozyrysa i innych bogów oraz zachowanie ciała zmarłego i zapisanie jego imienia.
Dusza zmarłego była przepytywana przez kolegium bogów o jego zachowania i decyzje za życia. Można to nazwać rodzajem spowiedzi negatywnej, bo Egipcjanin w odpowiedzi na pytania bogów musiał oświadczyć: za życia na ziemi nie kradłem, nie zabijałem, płaciłem należne podatki. Te odpowiedzi zapisywał na papirusie bóg Toth z głową ibisa. Następnie bóg Anubis z głową szakala, opiekun zmarłych, prowadził Egipcjanina za rękę w stronę wagi. Na jednej szalce układano jego serce, jako siedlisko dobrych i złych uczynków, po drugiej zaś stronie wagi kładziono strusie pióro, symbol bogini Maat, niezwykle szanowanej i czczonej jako opiekunkę sfery prawdy i sprawiedliwości.
Jeżeli serce w trakcie ważenia okazało się lżejsze od piórka lub szalki wagi pozostawały w równowadze, dusza zmarłego przechodziła pomyślnie przez tę próbę. Jeśli jednak jego serce obciążone grzechami, złymi uczynkami okazało się cięższe od piórka bogini sprawiedliwości Maat, rzucano je na pożarcie bestii o imieniu Ammit. Przedstawiano ją jako istotę będącą połączeniem trzech groźnych drapieżników – krokodyla, lwa i hipopotama, a ona tylko czekała na taką okazję. Kiedy Ammit pożarła takie złe serce, zmarły Egipcjanin nie mógł już odrodzić się do nowego życia. Dobrego Egipcjanina po przejściu rytuału ważenia serca, czekało spotkanie z samym Ozyrysem. Przed jego oblicze prowadził go z kolei Horus z głową ptaka drapieżnego – sępa lub sokoła.
Sam Ozyrys był przedstawiany jako mumia faraona siedząca na tronie z insygniami władzy królewskiej – pastorałem i biczem. Za jego plecami stały dwie boginie: Izyda i Neftyda, które pomagały mu odrodzić się do nowego życia.

Sąd Ozyrysa w Księdze Umarłych, fot. Wikipedia
Dobry Egipcjanin po pomyślnym dla siebie sądzie Ozyrysa trafiał do krainy szczęśliwości – na Pola Trzcin – raju, w którym niczego mu nie brakowało, ale trzeba było pracować w polu.
Jeżeli ktoś chciał w zaświatach już tylko leniuchować, musiał mieć ze sobą w grobie Uszebti, swoich zastępców, czyli figurki kobiet i mężczyzn wykonane z drewna, szkła, albo fajansu ożywiane w zaświatach magicznymi formułami. Każdy Egipcjanin, kiedy tylko mógł sobie na to pozwolić, zlecał skrybom przepisanie dla siebie „Księgi Umarłych”, którą wkładano mu do grobu. Był to rozbudowany przewodnik po zaświatach z jego topografią, magicznymi formułami ożywienia Uszebti, zbiorem pytań, jakie zadawali bogowie w trakcie spowiedzi negatywnej, ale przede wszystkim ze scenami z Sądu Ozyrysa. Faraonowie kazali te przedstawienia dodatkowo malować na ścianach piramid.

Uszebti, fot. Wikipedia
Ważenie duszy, w nieco zmienionej formie, pojawia się także w ikonografii chrześcijańskiej. Niezwykle ważną postacią jest tu Archanioł Michał, dowódca wojsk anielskich w walce z siłami Zła i Ciemności. Dlatego właśnie przedstawiany jest często z takimi atrybutami jak włócznia czy miecz, którymi broni dostępu do zaświatów, aby nikt niepowołany nie wchodził do Nieba, czy nie opuszczał Piekła. Jego kolejnym atrybutem jest też waga, na której waży dusze zmarłych zanim staną one przed obliczem Boga Najwyższego.
Tutaj, inaczej niż na Sądzie Ozyrysa, duszę zmarłego symbolizowała postać nagiego człowieka, a nie jego serce. Archanioł Michał ważył dobre uczynki, a ponieważ były one niezwykle wartościowe i cenne jak kruszec, powodowały, że szalka wagi opadała w dół, co oznaczało zwycięstwo dobra nad złem.
Archanioł Michał trochę jak bóg Anubis w religii egipskiej jest opiekunem zmarłego, stoi u wezgłowia umierającego, a kiedy nastąpi odejście człowieka z tego świata, on zabierze jego duszę w zaświaty, na Sąd Ostateczny. Co więcej, powita ją potem w Niebie, gdyż to on stoi na czele anielskiego orszaku, zgodnie ze słowami pieśni żałobnej jeszcze z XVII wieku, która od pokoleń kończy ceremonię pogrzebową w Kościele Katolickim.
„Przybądźcie z nieba na głos naszych modlitw,
mieszkańcy chwały, wszyscy święci Boży.
Z obłoków jasnych zejdźcie aniołowie,
z rzeszą zbawionych spieszcie na spotkanie duszy.
Anielski orszak niech twą duszę przyjmie,
uniesie z ziemi ku wyżynom nieba.
A pieśń zbawionych niech ją zaprowadzi
Aż przed oblicze Boga Najwyższego.”
Motyw ważenia dusz przez Archanioła Michała na Sądzie Ostatecznym zajmuje centralne miejsce słynnego obrazu Hansa Memlinga z XV wieku, który znajduje się w kościele Mariackim w Gdańsku. Archanioł Michał przedstawiony jest tu w pięknej, lśniącej zbroi, w której odbija się otaczający go krajobraz.

Św. Michał Archanioł z wagą, fot. sdm.upjp2.edu.pl
Trzyma w rękach szalkową wagę, na której waży dusze wyobrażone jako nagie postaci ludzkie. Ci sprawiedliwi przechodzą potem na prawą stronę i są prowadzeni przez świętych po schodach do nieba. Grzesznicy, po lewej stronie, są przez diabły strącani w czeluści piekielne.

Sąd ostateczny, Hans Memling, fot. Wikipedia
Kiedy więc robimy coś z lekkim sercem, to ważny jest tutaj aspekt moralny, bo podkreślamy tym samym swoje dobre intencje i czyste sumienie wobec ludzi i Boga. Natomiast, to co przychodzi nam z ciężkim sercem, nie daje takiego komfortu psychicznego i zapewne gdzieś musieliśmy pójść na trudny kompromis, aby zaspokoić oczekiwania innych.
Marek Urban